DLW
 
Polski Deutsch

Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO



ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź

Nie znaleziono żadnego obiektu
Szukaj Wyczyść

 
 
 
 
Nagrobki z Soboty
Autor: Danuta B.°, Data dodania: 2009-12-13 17:19:10, Aktualizacja: 2009-12-13 17:19:10, Odsłon: 1943

Komentarz użytkowniczki Mata
Mata°: W miesięczniku „Sudety” (nr 3/2007) ukazał się ciekawy artykuł na temat nagrobków, skradzionych z Soboty. Sprowokował mnie on do zajęcia głosu, ponieważ zawiera pewien błąd historyczny, wynikający z niedostatecznego rozeznania, bardzo zresztą skąpych, źródeł.

Zdążyłam je jeszcze zobaczyć w sierpniu 1997r. i widok był imponujący, mimo iż płyty były zasłonięte zwałami gruzu ze zrujnowanego kościoła (zawalił się w 1945 r.). Nie wiem dokładnie ile ich wtedy jeszcze było -pierwotnie znajdowało się w Sobocie około 20 płyt nagrobnych, w większości całopostaciowych, wyobrażających figury zmarłych, szlacheckich właścicieli posiadłości, umieszczonych na ścianach i w posadzce. Były bardzo dobrej klasy artystycznej, ze śladami oryginalnej polichromii i złoceń. Zostały one kilka lat temu „skradzione”, ale trzeba wyraźnie podkreślić, że padły ofiarą nasilonego na Dolnym Śląsku w ostatnich 15 latach masowego wycinania i wykradania z zabytkowych obiektów elementów kamieniarki, zarówno z opuszczonych budowli świeckich jak i kościelnych. Do nich należą też płyty nagrobne i jest dla mnie niezrozumiałe-płyty te ważą nawet 300-500 kg-jak to się dzieje, że „nikt nic nie widzi”. Przecież ich wycięcie wymaga specjalistycznego sprzętu, dźwigu, dużego samochodu, a w wypadku Soboty taka złodziejska ekipa musiała obrócić kilka razy i kradła „na raty”. Widać, zresztą na zdjęciach, znajdujących się we wspomnianym czasopiśmie, że część płyt w czasie wycinania, został zniszczona i porzucona. Ruiny kościółka leżą w otoczeniu zabudowań, a nie na skraju wsi, więc jest absolutnie niemożliwe, żeby stało się to w sposób niezauważalny. Osobne pytanie brzmi, dlaczego już wcześniej nie zostały zabezpieczone przez konserwatora-odpowiedzi można się domyślić, ale ona i tak niczego nie usprawiedliwia.

W Sobocie grzebani byli nie tylko właściciele tutejszego majątku, ale także ci, którzy mieszkali w sąsiednim dworze Dębowym Gaju (Siebeneichen), gdzie nie było kościoła. Dlatego pochowano tu Franza v.Zedlitza (*1504-†1584) i jego żonę Hedwig v.Warnsdorff (*1518-†1595), z którą przeżył w szczęśliwym związku 46 lat. W testamencie Franz zapisał świątyni w Sobocie 50 talarów, zaś biednym mieszkańcom wsi 20 marek i 2 płótna (sukna?), a także nakazał wydawać im, przez okres 6 lat, po 1,5 korca zboża, zawsze w rocznicę swej śmierci. Tutaj został też pochowany ich syn Hans (*1551-†1608) wraz z trzema żonami (czwarta go przeżyła, i ponownie wyszła za mąż). Jego druga (nie trzecia, jak się czasem podaje) żona Helena v. Mülheim (*1570-†1594), poślubiona w wieku 16 lat, przeżyła z nim 8 lat. Była bardzo hojna dla kościoła w Sobocie: podarowała mu swą „suknię z aksamitu, zdobioną przepysznie srebrem i złotem, którą nosiła w dzień swego ślubu”, oraz „piękną chustę zdobioną złotem, srebrem i jedwabiem” z przeznaczeniem na „tkaninę ołtarzową”-zyskała prze to „wieczny spokój i dobre wspomnienie u wiernych”. Sam Hans także był dobroczyńcą kościoła, który kazał „odnowić, powiększyć i pięknie przyozdobić”.

Kilka słów należy się jednemu z ciekawszych nagrobków śląskich, który już w końcu XIXw. nie posiadał obudowy z inskrypcją i stąd H. Lutsch wymieniał go jako anonimowy. Nawet w znanych zbiorach grafa J.A.v. Hoverdena, mimo iż opisano tam 6 innych płyt, tę pominięto. Nagrobek był okazały, ujęty w ozdobną obudowę architektoniczną, polichromowany i złocony. Upamiętniał rodziców i ich zmarłe dwanaścioro dzieci. Dużo ciepła było widać w przedstawieniu dzieci, stojących rzędem: synowie przy ojcu, a córki przy matce i trzymających się za ręce, ustawionych tak jak się rodziły i umierały, pewnie co rok-dwa. Nie ma już w Sobocie tego nagrobka, nie ma go też w tzw. fachowej literaturze, więc najwyższy czas, aby utrwalić imiona osób, którym był poświęcony.
Wyobrażono na nim Johanna Friedricha v.Braun (*1632-†1688), (a nie Christopha Friedricha, jak napisał autor wspomnianego artykułu), starszego ziemskiego księstwa świdnicko-jaworskiego, królewskiego sędziego księstwa legnickiego i właściciela majątków: Sobota (Zobten), Solniki (Zölling), k.Kożuchowa, Langenneudorf (?), Pieszkowa (Petersdorf), k. Lwówka Śląskiego i innych wsi. Był synem Siegismunda v.Braun (sędziego księstwa) i Anny Margarethy v.Romnitz z.d.Ausche (w okolicy Legnicy), której herb widnieje na jego nagrobku (srebrna gwiazda, uformowana ze strzał, na czerwonym tle). Herbem v.Braunów były trzy czerwone zęby, złączone wierzchołkami, na białym tle, a w klejnocie trzy ryby i dwa strusie pióra. Jego, wyobrażoną obok, żoną była Susanna Helena, córka Siegmunda v.Mauschwitz z.d.Harpersdorf (Twardocice, k.Złotoryi), zmarła w 1706 r. Jej herbem był zielony liść na białym tle, w klejnocie ten sam liść między dwoma ptasimi skrzydłami, herbem zaś jej matki Hedwig v.Reder z.d.Kauffung (†1691) koło od wozu-oba herby znajdowały się na jej płycie.
Nie zachowały się żadne wzmianki o śmierci ich dwanaściorga dzieci, wiadomo tylko, że wcześnie stracili dwóch synów. (Joachima Siegmunda i Hansa Leopolda). Wiadomo też, że mieli trzech synów urodzonych w latach 1665, 1675 i 1677 i na okoliczność urodzin ostatniego z nich dyrektor szkoły w Sobocie Teofil Kahl, napisał panegiryk. Nosili oni imiona: Christoph Friedrich (†1735), Ernst Konrad (†1699?), Karl Ferdinand i w 1699r. otrzymali od cesarza tytuł „wolnego pana” („Freiherr”). Mieli też córkę Sophie Elisabeth (†1743), wydaną za N.N.v.Dobschütz/Langenoels, oraz drugą Marię Helenę (*1673-†1700), wydaną w 1689r. prawdopodobnie za Sebastiana v.Rausnitz, która zmarła w wieku 27 lat i osierociła 5pięcioro dzieci.

Można dziś tylko stwierdzić, że małżeństwo pary z nagrobka trwało ponad 35 lat i wydało na świat co najmniej siedemnaścioro dzieci. Najstarszy syn Christoph Friedrich (*1665-†1735), żonaty z Anną Marią v.Schaffgotsch z.d. Plagwitz (Płakowice, k.Lwówka Śl.) odziedziczył Sobotę, ale mimo, że posiadał ośmioro dzieci, nie doczekał się męskiego potomka. Wieś została więc sprzedana, chociaż jego brat posiadał dwóch dziedziców. Okazały pomnik nagrobny ufundowała prawdopodobnie wdowa wraz z dorosłymi już synami, około 1700 r.

Autorką artykułu jest Mata.


Źródła m.in.:
G.Hartranfft, (1595), Th.Kahl, (1677), J.Sinapius, t.1 (1720), J.H.Zedler, t.4 (1733), B.G.Sutorius (1784), Klose, t.1 (2.poł.XVIIIw.), H.Lutsch, t.3, (1891), A.Schellenberg (1938)

/ /
/ / /
Danuta B. | 2009-12-13 17:22:32
Te ciekawe wiadomości dodane zostały w komentarzach, gdzie z czasem utonęłyby w powodzi kolejnych. Pozwoliłam sobie dodać je jako artykuł, zaznaczając gdzie tylko się da autorstwo użytkowniczki Mata.
Wiesław Długosz | 2014-10-24 21:01:59
Langenneudorf to jest Dłużec